Piast Gliwice lepszy od Wisły Płock

Piast Gliwice wygrał szósty kolejny mecz na własnym boisku. Tym razem drużyna z Górnego Śląska pokonała Wisłę Płock (1:0), umacniając się przy okazji na trzeciej lokacie w tabeli ekstraklasy.

W Gliwicach do tej pory zastanawiają się, jak to możliwe, że Piast nie wywalczył chociażby punktu w starciu z Lechią? Najlepszym lekarstwem na zapomnienie o spotkaniu w Gdańsku było jednak potwierdzenie dobrej formy w kolejnym meczu i właśnie na tym Waldemar Fornalik, a także jego piłkarze zamierzali się skupić.

Piast cały czas liczy się w walce o podium, a kto wie, czy na końcu wszystkich rachunków nie zdoła namieszać jeszcze bardziej? Straty do Legii i Lechii wcale nie są wielkie i na dystansie sezonu wciąż można je odrobić. Warunek? Takie mecze jak to z Wisłą Płock trzeba po prostu wygrywać.

Rywal przybył na Górny Śląsk poobijany i z trenerem, który nie może być pewny swojej przyszłości. Włodarze Wisły nie poszli śladem Arki i wpadli na pomysł, by zwolnić Kibu Vicunę przed pierwszym gwizdkiem ligowego starcia, jednak było wiadomo, że los Hiszpana wisi na włosku i ewentualna porażka mogła być dla niego równoznaczna z koniecznością pakowania walizek.

Na boisku nie było wątpliwości, która drużyna jeszcze lepsza i walczy w tym sezonie o wyższe cele. Gospodarze bardzo szybko przejęli kontrolę nad spotkaniem, przewyższając przeciwnika w niemal każdym elemencie gry. Piast groźnie atakował i chociaż brakowało mu konkretów, to jeszcze przed upływem pół godziny udokumentował swoją przewagę.

W 26 minucie po dośrodkowaniu w pole karne, piłkę głową strącił Jorge Felix, a wszystko celnym strzałem wykończył Piotr Parzyszek, który uciekł obrońcom i mając przed sobą jedynie bramkarza nie mógł się pomylić.

Wydawało się, że Piast pójdzie za ciosem, ale stało się co dziwnego. Piłkarze Fornalika oddali inicjatywę Wiśle, a ta zaczęła łapać wiatr w żagle, zapędzając się kilka razy w okolice pola karnego Frantiska Placha.

Tuż po zmianie stron miejscowi mogli podwyższyć prowadzenie. Znakomicie z dystansu przymierzył Joel Valencia, a jeszcze lepszą interwencją w bramce Wisły popisał się Thomas Daehne, który sparował piłkę na poprzeczkę.

W drugiej połowie kolejnych bramek w Gliwicach już ostatecznie nie zobaczyliśmy i po końcowym ze zwycięstwa mogli się cieszyć gospodarze.

 

PiłkaNożna.pl

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje