Wisła rozbiła Koronę

Wisła Płock w w ostatnim domowym meczu w sezonie 2017-18 wygrała 4:1 z Koroną Kielce. Dwie bramki dla Nafciarzy zdobył Jose Kante, a po jednej dołożyli Kamil Biliński i Nico Varela.

Od pierwszego gwizdka sędziego Daniela Stefańskiego z Bydgoszczy to zawodnicy Jerzego Brzęczka ruszyli do ataku. Już w 2 minucie prawym skrzydłem pognał Konrad Michalak, lecz z jego płaskiego dośrodkowania nie skorzystał żaden z partnerów. Piłka wyszła poza linię boczną, a z autu w pole karne wrzucił ją Arkadiusz Reca. Tym samym 22-letni obrońca zaliczył asystę, bowiem Jose Kante skierował futbolówkę do siatki i otworzył wynik.

Niebiesko-biało-niebiescy nie zamierzali na tym poprzestać. W 8 minucie Kamil Biliński przegrał jednak na 16 metrze pojedynek oko w oko z Matthiasem Hamrolem, ale w 14 minucie Bila dopiął swego. Prawą stroną ponownie przedarł się Michalak i idealnie dograł do Bilińskiego, który z bliska trafił na 2:0. Dwubramkowe prowadzenie Nafciarzom jednak nie wystarczało i w kolejnych minutach wyraźnie dominujący gospodarze dążyli do strzelenia kolejnych goli. W 19 minucie po wrzutce Cezarego Stefańczyka Hamrol zdołał jednak uprzedzić czyhającego na błąd Kante.

Kielczanie znać dali o sobie dopiero w 24 minucie, gdy Elia Soriano skierował piłkę do naszej bramki, lecz wcześniej był na pozycji spalonej. Niechcący czekać na poprawę gry swojego zespołu Gino Lettieri już w 30 minucie zdecydował się na pierwszą zmianę - Kena Kallaste zastąpił Nabil Aankour. Chwilę później Wiślacy mieli doskonałą okazję, aby znów podwyższyć rezultat, ale wychodzący sam na sam z bramkarzem Damian Szymański zdecydował się podać do Michalaka, a niewiele potem Biliński został zablokowany. W odpowiedzi technicznym uderzeniem zza pola karnego Thomasa Daehne starał się zaskoczyć Mateusz Możdżeń, ale niemiecki golkiper sparował piłkę na słupek, a dobitka Zlatko Janjicia poszybowała ponad bramką. Ostatnie słowo w pierwszej części należało więc do Nafciarzy. W 41 minucie atomowym uderzeniem pod poprzeczkę drugi raz na listę strzelców wpisał się Kante, który skorzystał z podania Nico Vareli.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zbytnio zmianie. Wiślacy wciąż napierali na rywali, czego dowodem były akcje Vareli i Michalaka. Brakowało jednak dokładnego ostatniego podania. W 59 minucie Korona wysłała jeden z niewielu sygnałów ostrzegawczych. Z rzutu wolnego bramkę próbował zdobyć Możdżeń, ale Daehne był na posterunku. Między 60 a 70 minutą rywalizacji gospodarze kilkukrotnie zagrozili złocisto-krwistym, ale najlepsze szanse zmarnowali Michalak, Biliński i Varela, których zatrzymał w świetnym stylu powstrzymał Hamrol. Co więcej w 78 minucie Sanel Kapidzić pewnie wyegzekwował rzut karny, podyktowany za faul Cezarego Stefańczyka na Marcinie Cebuli. Kilkanaście sekund później czerwoną kartką ukarany został jednak Michael Gardawski (za dwie zółte), dlatego też marzenia kielczan o korzystnym rezultacie szybko się skończyły. W 88 minucie końcowy wynik - również z jedenastu metrów - ustalił Varela i ostatecznie niedzielne widowisko zakończyło się stanem 4:1, a co za tym idzie awansem na czwarte miejsce w tabeli!

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 37 serii gier będzie Jagiellonia Białystok, Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe w niedzielę 20 maja o godzinie 18:00.


źródło: Wisła Płock
MazowieckaPiłka.pl

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje