Bez goli i bez emocji w Płocku

Wisła Płock podzieliła się punktami z Cracovią. Nafciarze bezbramkowo zremisowali z Pasami, ale każdy kto postanowił spędzić sobotnie popołudnie w inny sposób, na pewno dokonał lepszego wyboru niż podziwianie wyczynów piłkarzy z Płocka i Krakowa.

Po 14 kolejkach obie ekipy były w czubie tabeli PKO Bank Polski Ekstraklasy. Cracovia zajmowała drugie miejsce, Nafciarze byli na czwartej pozycji, więc mogliśmy spokojnie oczekiwać niezłego ligowego widowiska. Wymagań nie mieliśmy wygórowanych, ale kilka składnych akcji po wymianie kilku podań, stwarzanie sytuacji podbramkowych i przede wszystkim gole to coś, co płocczanie i krakowianie byli w stanie zrealizować. Tym bardziej jeśli Niestety, przeliczyliśmy się. Dużo niedokładności, niezliczone dośrodkowania w pole karne, które zazwyczaj padały łupem przeciwników - tak w skrócie można opisać spotkanie w Płocku, którego najciekawszym punktem programu było przywitanie trenerów obu zespołów.

Przed meczem sporo mówiło się o konflikcie Radosława Sobolewskiego i Michała Probierza. Obaj panowie delikatnie mówiąc za sobą nie przepadają, ale tym razem zachowali klasę. Szkoleniowcy podali sobie dłonie i pokazali niektórym zawodnikom jak z klasą można wyjść z trudnej sytuacji.

Wracając do spotkania, obie ekipy stworzyły kilka sytuacji, które były dziełem stałych fragmentów gry wykonywanych głównie przez Dominika Furmana. Reprezentant Polski jednak nie miał dzisiaj też najlepszego dnia w tym elemencie. Niezłą szansę po wyrzucie piłki z autu miał Rafael Lopes, ale został zablokowany. Wisła Płock odpowiedziała dośrodkowaniem ze stałego fragmentu gry, piłkę strącił Michalski, ale Marcjanik nie zdążył zamknąć akcji. Na pierwszy celny strzał Nafciarzy czekaliśmy do drugiej minuty doliczonego czasu gry, ale Pesković nie miał problemów z obroną uderzenia Furmana.

Po zmianie stron... wcale nie było lepiej. Znowu groźnie było za sprawą Lopesa, ale ten minimalnie uderzył obok bramki. Gospodarze odpowiedzieli dośrodkowaniem Furmana, ale dobrze interweniował Jablonsky i piłka przeszła tuż nad poprzeczką.

Najlepszą informacją był... końcowy gwizdek sędziego Tomasza Kwiatkowskiego. Goli nie było, emocji także.

 

pgol, PilkaNozna.pl

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje