Teodorczyk rozjechał Koronę

Polonia Warszawa po dwóch bramkach Łukasza Teodorczyka pokonała przy Konwiktorskiej Koronę Kielce 2:0. Dzięki wygranej Czarne Koszule awansowały na drugie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Jeśli kibice Czarnych Koszul spodziewali się, że po świetnym meczu w Bełchatowie, ich pupile rozprawią się w podobnym stylu z Koroną, to musieli poczuć się rozczarowani przebiegiem pierwszej połowy. Polonia grała kompletnie bez pomysłu i blasku. Słabo prezentowali się się piłkarze, którzy powinni być motorami napędowymi zespołu, czyli Paweł Wszołek i Władimir Dwaliszwili, co od razu przełożyło się na jakość gry gospodarzy. Niewiele lepiej prezentowała się Korona i dlatego o pierwszej części spotkania wszyscy chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Druga odsłona nie wniosła zbyt wielkich zmian, jednak na całe szczęście dla widowiska, podopieczni Piotra Stokowca w końcu stworzyli sobie dogodną sytuację do zdobycia bramki i od razu ją wykorzystali. W 64. minucie Adam Pazio popędził lewym skrzydłem i dograł piłkę do ustawionego w polu karny rywali Łukasza Teodorczyka. Ten przyjął futbolówkę, obrócił się z rywalem i strzałem po ziemi pokonał Zbigniewa Małkowskiego.

Zgodnie z oczekiwaniami, od momentu strzelenia pierwszego gola, mecz się otworzył. Bardzo dobrą okazję zmarnował Maciej Korzym, który uderzał groźnie zza pola karnego, a kilka minut później Marcin Żewłakow był blisko wykorzystania błędu Sebastiana Przyrowskiego.

Losy meczu mogły się rozstrzygnąć w 82. minucie. Paweł Wszołek, który rozpędzony wpadł w pole karne Korony został powalony na ziemię przez Pawła Golańskiego i sędzia nie wahał się długo ze wskazaniem na "wapno". Do piłki podszedł Dwaliszwili, ale Małkowski zdołał wybronić jego uderzenie. Odbitą przez bramkarza Korony piłkę dobijał jeszcze Tomasz Brzyski, ale nie zdołał wpakować jej do siatki.

Korona walczyła do końca. Bardzo blisko doprowadzanie do remisu byli Pavol Stano i Michał Zieliński, ale Przyrowski pozostawał niepokonany. Okazji nie zmarnował jednak Teodorczyk, który ośmieszył obrońców rywali, mijając ich w polu karnym jak tyczki slalomowe i ze spokojem godnym starego wyjadacza posłał piłkę do siatki. Ależ akcja, ależ mecz Łukasza Teodorczyka.

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje