Jerzy Engel: Coś specjalnego dla Warszawy

Od 2015 roku Jerzy Engel pełni funkcję prezesa Polonii Warszawa. Beniaminek II ligi w rundzie jesiennej grał poniżej oczekiwań, ale kluczowe rozstrzygnięcia dla Czarnych Koszul nie zapadną na murawie. Zależą one od przekazania terenów przy Konwiktorskiej klubowi w dzierżawę.

Mówi się, że 2016 rok był najlepszy w polskiej piłce w ostatnim czasie. Czy zgadza pan się z tą opinią?
Na chwilę wróciłbym do roku 2002 i awansu Polski na finały MŚ, co przez 16 lat wydawało się nierealne. Od 2002 roku w miarę regularnie gramy w dużych turniejach, co dało szansę na zbieranie niezbędnych doświadczeń. Nie daliśmy jednak rady, aby wyjść poza fazę grupową. Czekaliśmy długo na generację piłkarzy, jaką mamy w tej chwili. To był wieloletni proces i wiele elementów złożyło na obecny stan futbolu, jak choćby reformy przeprowadzone w Polskim Związku Piłki Nożnej w 2008 roku - zmiana sposobu selekcji, zmiana sposobu pracy trenerów, ich zatrudnienie na pełne etaty i analityczna praca poszczególnych reprezentacji juniorskich, zmiana opieki nad najlepszymi zawodnikami, udrożnianie im ścieżek do kariery, opieka medyczna i tak dalej. To wszystko wpłynęło bardzo pozytywnie na to, że wyselekcjonowani piłkarze mogli rozwijać się w sposób kontrolowany i w odpowiednim momencie stworzyć reprezentację na miarę naszych oczekiwań. Zdecydowana większość obecnej drużyny to są piłkarze, którzy przeszli przez poszczególne szczeble juniorskie i młodzieżowe i tam nabierali doświadczenia w grze na międzynarodowej arenie. Pierwszym wyznacznikiem przemian było trzecie miejsce Marcina Dorny w Europie z kadrą U-17. Wiedzieliśmy, że parcie zdolnej młodzieży z dołu w pewnym momencie stworzy mocną reprezentację. Cieszę się, że w solidnym zespole, jakim jest obecna kadra, wykreowały się gwiazdy. Można mieć przecież drużynę fantastycznych rycerzy, jednak nie staną się oni królami jeżeli zabraknie w niej zawodników wybitnych. Mamy gwiazdę światowego formatu - Roberta Lewandowskiego, który słusznie jest porównywany z największymi gwiazdami światowego futbolu. W każdej formacji mamy liderów, którzy prezentują umiejętności na europejskim poziomie. Mamy dzisiaj drużynę, z którą pokładamy olbrzymie nadzieje, zrobiła krok do przodu na imprezie rangi mistrzowskiej, wychodząc z fazy grupowej i jest faworytem w swojej grupie do awansu na kolejny mundial. Mijający rok stanowił dobry sygnał dla polskiego futbolu. Dyscypliny zmieniającej się w naszym kraju błyskawicznie, także dzięki zmianom infrastrukturalnym. Wystarczy spojrzeć na orliki, szkoły, kluby - jak wszystko coraz lepiej działa. To efekt kilkudziesięcioletniej pracy wielu osób, w tym wielkiego zaangażowania samorządów. Był to świetny rok polskiej reprezentacji, a na dodatek w futbolu klubowym Legia Warszawa zajęła trzecie miejsce w fazie grupowej nieosiągalnej przez długie lata Ligi Mistrzów i z trzeciego miejsca trafiła do Ligi Europy.

Czy uważa pan, że długo wyczekiwany awans kadry w 2002 roku w jakimś stopniu wpłynął na obecne sukcesy reprezentacyjne?
Tworzenie wyniku jest wieloletnim procesem. Nigdy nie ma takiej sytuacji, żeby nowy selekcjoner całkowicie zmieniał reprezentację. Zawsze bazuje się w znacznym stopniu na pracy selekcyjnej poprzedników. W 2002 roku stało się coś wspaniałego, zmieniła się zupełnie mentalność piłkarzy, stworzyliśmy solidny zespół, który pomimo braku gwiazd na miarę Lewandowskiego zawojował Europę. Do dzisiaj tamta reprezentacja dzierży niepobity rekord 13 wygranych meczów z rzędu. Z radością obserwuję jak większość piłkarzy z kadry, którą prowadziłem pozostała przy futbolu reprezentacyjnym, młodzieżowym czy klubowym. Świadczy to o tym, że nie pomyliłem się i postawiłem na właściwych ludzi, pasjonatów futbolu.

Przechodzimy do Polonii. 2016 - jaki to był rok dla Czarnych Koszul?
Twierdzę, że był to dobry rok dla Polonii. Awans na poziom centralny, już w pierwszym roku naszej pracy z zespołem, to było coś, czego nikt, tak naprawdę się nie spodziewał. Postawiliśmy sobie za cel powrót do ekstraklasy w okresie pięciu sezonów, ale uwarunkowań, aby tak się stało, było bardzo wiele i nadal są one żywe. Chcieliśmy jak najszybciej wydostać się z III-ligowego grajdołka i zacząć funkcjonować na wyższym poziomie. To się udało. Ale dalej już łatwo nie będzie. Był to rok wyjątkowy dla Polonii, ponieważ obchodziliśmy 105-lecie istnienia klubu i 70-lecia mistrzostwa Polski zdobytego na gruzach Warszawy. Postawiliśmy sobie cel aby odbudować wszystko, co w klubie zostało doprowadzone do ruiny i awans do II ligi, jest pierwszym małym krokiem w tym kierunku. Pokładamy duże nadzieje z tym zespołem, zaufaliśmy piłkarzom, którzy awansowali z IV ligi do III, a następnie z III do II. Nasza filozofia budowy drużyny opiera się na wychowankach, ludziach z Warszawy i Mazowsza. Jest to zupełnie inne podejście niż w wielu innych klubach w Polsce, ale wymaga cierpliwości, zrozumienia i czasu. Inwestujemy we własnych trenerów, którzy są związani od lat z klubem i mogą stać się również jego przyszłościową szkoleniową legendą. Czeka nas długa praca, choć na dzisiaj nikogo nie zadowala ani poziom na jakim gramy, ani miejsce drużyny w tabeli. Miniona runda była trudna i przeplatana dziwnymi zjawiskami, które rzadko zdarzają się w futbolu. Analizując każdy mecz, poznaliśmy przyczyny niekorzystnych wyników i wiemy jak je poprawić.

Kredyt zaufania otrzymali nie tylko piłkarze, ale i trener Igor Gołaszewski. W niektórych klubach znalazłby się już na bruku, a w Polonii może w spokoju przygotowywać rundę do wiosny.
Jak już wspomniałem inwestujemy w młodych, zdolnych piłkarzy ale również we własnych szkoleniowców. Na podniesienie poziomu i jakości pracy trzeba trochę czasu. Igor Gołaszewski jest młodym szkoleniowcem, który wielu zawodowych tajników dopiero się uczy. W minionej rundzie nauczył się na własnych błędach, jak współpracować z mediami oraz jak należy współpracować ze środowiskiem kibiców. Nie wolno rzucać obietnic bez pokrycia i deklarować przyszłe zachowania od czegoś, co jest mało realne. W taki sposób podważa się zaufanie kibiców do własnej osoby i właśnie z taką sytuacją zderza się obecnie nasz trener. Aby były dobre wyniki, potrzebny jest zespół ambitnych piłkarzy, trenerzy i wspierający drużynę kibice. Przed nami czas przygotowań do nowej rundy i jestem pewien, że wszelkie problemy w tym temacie będą zakończone. Polonia nie była gorsza piłkarsko od przeciwników, ale zespołowi brakowało koncentracji w grze w obronie, stąd straty bramek po stałych fragmentach gry oraz skuteczności w grze ofensywnej. Nie ukrywamy też, że w dziewięciu meczach sędziowie mylili się na niekorzyść Polonii, w sposób rzutujący na wyniki spotkań. Było to coś nienaturalnego i bardzo rzadko spotykanego w futbolu. Akceptujemy wszelkie pomyłki sędziowskie, które zwykle po sezonie wychodzą na zero, bo czasem sędzia pomyli się na naszą korzyść, innym razem przeciwko nam. Jednak w naszej sytuacji, kiedy w dziewięciu meczach, nie uznawano nam bramek, dyktowano niesłuszne rzuty karne dla rywali przy stanie 0:0, nie dyktowano ewidentnych rzutów karnych dla Polonii czy też wyrzucano z boiska naszych graczy bez przyczyny, to jest trudne do wytłumaczenia. Napisaliśmy oficjalny protest do PZPN. Jestem w stałym kontakcie ze Zbigniewem Przesmyckim. Po każdym meczu informowałem go o postawie sędziego w meczu, bo ja patrzę na mecz analitycznie i bez emocji. Ta sprawa będzie miała z pewnością dalszy ciąg. Przygotowujemy dokumentację dla PZPN ukazującą, co się wydarzało w poprzedniej rundzie, bo trudno przejść nad tym do porządku dziennego.

Czy II liga czymś pana zaskoczyła?
Na z jednym z meczów był mój przyjaciel, który jest przyzwyczajony do oglądania meczów na najwyższym poziomie, spytał mnie: - Jurek jak można siedzieć i oglądać mecze na tak niskim poziomie, na których niewiele się dzieje? Ja mu odpowiedziałem, że dla zdrowia, kontaktu z przyjaciółmi, ale przede wszystkim dla okazji obserwacji rozwoju talentu młodych piłkarzy. W drużynach gra wielu juniorów i młodzieżowców, i to sprawia, że II liga stała się poligonem doświadczalnym i oknem na świat dla piłkarskiej młodzieży. Polonia jest klubem, który wychowuje i pokazuje młodych piłkarzy. Wystąpiliśmy z wnioskiem do PZPN o powiększenie meczowych list zawodników z 18 do 20 nazwisk, w celu zabierania na mecze jak największej liczby młodzieży. Przekazaliśmy również inne postulaty na ręce Marka Koźmińskiego, wiceprezesa ds. szkolenia. Mam nadzieję, że zostaną one zaakceptowane i wdrożone. Chcemy ulepszyć II ligę.

Polonia to marka, niezależnie od pozycji obecnie zajmowanej w polskim futbolu. Rywale w niższych klasach rozgrywkowych podchodzą do meczów z Czarnymi Koszulami podwójnie zmotywowani. Tak było w IV i III lidze, tak jest w II lidze.
W jednym z ostatnich jesiennych meczów przyznał to prezes jednego z klubów. Przyjazd do Warszawy i możliwość gry na Konwiktorskiej zostały potraktowane jako wielkie święto. To podkreśla rolę jaką odgrywa Polonia w światku piłkarskim. Przypomnę, że Polonia, to jeden ze współzałożycieli PZPN, to klub z tradycjami walki o niepodległość Polski i Warszawy. Od dwóch sezonów możemy na materiałach meczowych pokazywać zdjęcie patrona stadionu, generała Kazimierza Sosnkowskiego, byłego prezesa klubu, który jeszcze do niedawna był skazany na zapomnienie. Dlatego jest to klub, w którym dominują nie tylko wartości sportowe, a młodzież poznaje i kultywuje historię, przede wszystkim jest wychowywana w duchu patriotycznym. Rywale spinają się w meczach z Polonią bardzo mocno. Piłkarze grający w Czarnych Koszulach muszą zrozumieć, że po pierwsze kibice oceniają ich jako zawodników Ekstraklasy, niesłusznie zdegradowanych do poziomu II ligowego i wierzą w to, że jak najszybciej zespół wróci do poziomu, z jakiego został zdegradowany. Dlatego ocenia się ich inną miarką aniżeli piłkarzy innych klubów. Jesteśmy drużyną, która spadła z ekstraklasy i nie został tu ani jeden z tamtych piłkarzy, a drużyna została budowana od zera i to wszyscy muszą zrozumieć. Przed dwoma laty trudno było namówić piłkarzy, żeby do Polonii chcieli przyjść. Klub miał zły wizerunek, słynął z tego, że ciągnęły się za nim kłopoty organizacyjne i finansowe a sprzątanie po poprzednikach odczuwamy do dzisiaj. Jerzy Engel junior namówił jednak wielu zawodników, którzy stworzyli fajną grupę zdolną do walki o kolejne awanse. Najcenniejsze w tym wszystkim, że wyszukał paru młodych, bardzo zdolnych piłkarzy, którzy już prezentują dość wysoki poziom. Do niedawna nikt nie znał takich nazwisk jak Choroś, Kluska, Kokot, Małek, Sauczek, Wierzbowski, Stasz czy Tobjasz. Postawiliśmy na tych młodych ludzi im, a oni odpłacają nam planowym rozwojem i coraz lepszą grą.

105-lecie to rocznica, którą warto celebrować i się nią szczycić. Najlepszym prezentem dla Polonii byłby nowy stadion, bez którego skok jakościowy będzie niemożliwy.
Dotknął pan kluczowej sprawy w kwestii dalszej przyszłości Polonii. Nie da się odbudować wielkiego klubu czy osiągać dobrych wyników w oparciu o obiekt, na którym jesteśmy. Do tego potrzebny jest zasobny budżet klubu, a ten obiekt nie daje możliwości budowy takiego budżetu. Atmosfera tworzona przez kibiców jest znakomita, śmiem twierdzić, że takie oprawy meczowe, jakie mamy na Konwiktorskiej, są tworzone na niewielu stadionach w Polsce. Ale jeśli dookoła stadionu ustawione są toi toie w liczbie spełniającej wymogi licencyjne, i dzisiaj mamy możliwość wpuszczenia na stadion do 5000 ludzi, a do tego brakuje nam możliwości zagospodarowania strefy vipowskiej, to od razu widać, że tworzenie wielkiego sportu w takiej oprawie na tym obiekcie jest mrzonką. W takim miejscu, w samym centrum Warszawy, musi być nowoczesny obiekt prospołeczny. Otwarty dla dzieci i młodzieży, ale również dla tysięcy kibiców i seniorów. Przyjmijmy, że inny klub w Warszawie może przyjąć w roczniku 40 chłopców. A co z resztą? Warszawa ma dwa miliony mieszkańców. Wiemy z badań Deloitte, że 20% społeczności miejskiej, niezależnie od jego wielkości, jest zaangażowanych w działalność sportową. Daje to w stolicy 400 000 ludzi, bezpośrednio uczestniczących w wydarzeniach sportowych, a ci ludzie mają dzieci. Te setki, tysiące młodych warszawian należy zagospodarować rekreacyjnie, zaś najzdolniejszym udrożnić ścieżkę sportu. Mamy w planach olbrzymie przedsięwzięcie, zrobienie dla Warszawy czegoś absolutnie specjalnego, i to nie za pieniądze miejskie. Ratusz przyznał, że nie jest w stanie dać nawet złotówki na kolejny obiekt sportowy w Warszawie. My to rozumiemy. Prosimy tylko o zapalenie zielonego światła, żebyśmy mogli zacząć realizować projekt tworzony przez nas przez dwa ostatnie lata. Zderzyliśmy się z gąszczem najróżniejszych przepisów i osób, którym nie śpieszy się aby realizować nasze prospołeczne wizje. Umarło już w Warszawie wiele klubów. Jak grałem w warszawskim AZS, był to poziom III ligi, to nie wyjeżdżaliśmy poza stolicę i Mazowsze. Obecnie nie ma już tych klubów. Wiele boisk zostało zabudowanych przez deweloperów. Głęboko wierzę, że ludzie rządzący Warszawą będą mieli podobną do naszej wizję rozwoju sportu i rekreacji w stolicy i że niebawem zapadną na temat obiektu przy Konwiktorskiej pozytywne decyzje.

Czy Warszawie potrzebny jest drugi klub na wysokim szczeblu?
Dwa mocne kluby w stolicy to za mało! W 2-milionowym mieście powinno ich być zdecydowanie więcej i nie wyłącznie piłkarskich. Nawet największy klub ma ograniczone możliwości udrożnienia ścieżki dla najzdolniejszych dzieci. Każda dzielnica powinna mieć miejsce, gdzie dzieci mogłyby się utożsamiać z lokalną społecznością, a najzdolniejsze z nich trafiałyby wyżej. Być może właśnie do Polonii, czyli do klubu który jest najstarszy w Warszawie, oparty o kultywowanie wspaniałego etosu patriotycznego. To na stadionie Polonii, w ciężkich walkach, zginęło kilkunastu powstańców batalionu „Zośka” i to będzie zawsze kultywowane, na tym obiekcie. Na Konwiktorskiej, na płycie boiska dwukrotnie lądował papież Polak Jan Paweł II, kiedy odwiedzał Warszawę. Polonia może się pochwalić wielkimi gwiazdami polskiego sportu, choćby taką trójką jak śp. Władysław Komar, Irena Szewińska czy Waldemar Marszałek. Moglibyśmy wymieniać reprezentantów Polonii w wielu innych dyscyplinach - od koszykówki przez kolarstwo, pięściarzy, po szachy. Chcemy do tego wrócić, chcemy odbudować te wszystkie dyscypliny sportu dla Warszawy. Zostałem zaproszony do pracy dla Polonii przez stowarzyszenia kibicowskie działające w jej obrębie i podjąłem się szalenie ciężkiego zadania odbudowy klubu. Powoli dochodzimy do momentu, w którym muszą zapaść ostateczne decyzje.

Czy w projekcie nowego stadionu jest miejsce na muzeum, które pozwoli zachować pamięć o roli Polonii w polskim sporcie i historii?
W planach jest miejsce na wiele muzeów. Jesteśmy w centrum stolicy, centrum Europy. Na nowym stadionie znajdzie się miejsce dla galerii sztuki, muzeum historii i techniki i wielu innych potrzebnych Warszawie obiektów, a co najważniejsze powstanie strefa rekreacyjna dla mieszkańców z Warszawy i Mazowsza czynna przez siedem dni w tygodniu. Planujemy stworzenie najnowocześniejszej kliniki sportowej i miejsca, w którym warszawiacy będą mogli czynnie spędzać wolny czas. Taki obiekt jest potrzebny Stolicy, z halą na 5 tys. krzesełek i boiskiem z zamykanym dachem na 20 tys. miejsc. A obok korty tenisowe i wiele miejsca dla innych dyscyplin sportu, po to aby ten obiekt stał się strategicznym również dla sportu polskiego.

Powrót Polonii do ekstraklasy wedle zapowiedzi miał trwać pięć lat. Czy to realne, czy też zależne od uwarunkowań?
Należy stawiać sobie wysokie cele. Bardzo byśmy chcieli powrócić do Ekstraklasy w pięć lat, ale przyszłość klubu zależy od decyzji samorządu warszawskiego i instytucji mu podległych. Może być tak, że Polonia podzieli los tych klubów, które zniknęły ze sportowej mapy Polski. Oczywiście nikt nie dopuszcza myśli o takim scenariuszu, ale należy pamiętać, że jeszcze niedawno, przez chwilę Czarnych Koszul już nie było. Polonia odżyła dzięki determinacji najstarszego Polonisty prezesa honorowego Jerzego Piekarzewskiego, który dokonywał cudów, żeby zespół mógł zaistnieć choćby w IV lidze. Dzięki Bogu udało mu się to. Powtórki może już nie być. Musimy więc zrobić wszystko, aby Polonia rozwinęła się, tak jak na to zasługuje, zgodnie z oczekiwaniami tysięcy warszawiaków. Nadchodzi czas wspaniałych, rodzinnych, świątecznych spotkań. Myślę, że najcenniejszym prezentem dla całej Warszawy, dla sportu stołecznego i wszystkich osób związanych z Polonią byłoby, gdyby pod choinkę udało się otrzymać dzierżawę terenu na kilkadziesiąt lat i zgodę na to, żeby projekt nowego obiektu mógł być realizowany. Byłoby to najpiękniejsze podziękowanie dla Polonii za 105 lat tworzenia sportu w Warszawie, za wychowanie w duchu patriotycznym tysięcy młodych ludzi, za wychowanie znakomitych mistrzów olimpijskich, mistrzów świata i Europy oraz prezent dla całej społeczności w naszym mieście. Życzę stołecznemu sportowi, aby przyszły rok i kolejne lata były czasem jego rozkwitu. 

 

Rozmawiał: Kamil Sulej

Komentarze   

 
-2 #6 marek 2017-01-05 11:44
MOZNA PRZECIERZ KUPIC SOBIE EKSTRAKLASE NO MOZE JUZ NIE OD GROKLINU ,ALE ZAWSZE CHETNI BY SIE ZNALEZLI,TAKI GORNIK LECZNA MOZE BYL BY CHETNY WY W POLONI TO LUBICIE.
Cytować
 
 
+1 #5 do Andrzej 2017-01-01 16:14
Legia nie była skażona czerwoną zarazą jak inne kluby ale była tą zarazą a na szacunek to trzeba zasłużyć.Pzdr.
Cytować
 
 
#4 andrzej 2017-01-01 15:35
Niepotrzebnie mieszasz politykę ze sportem. Idąc śladem twojego "rozumowania", to za czasów protektoratu Moskwy nad Polską wszystkie nasze kluby były skażone czerwoną zarazą. Bo musiały.
Legia jest klubem warszawskim i to nie podlega dyskusji. Na pewno poza swoim regionem nie jest tak lubiana i popularna, jak był kiedyś Górnik Zabrze. I to również nie podlega dyskusji.
Odłóżmy zatem szowinizm do lamusa i szanujmy się na wzajem.
Cytować
 
 
#3 do jaro 2017-01-01 14:38
Kolego legia to nie jest warszawski klub tylko tymczasowo stacjonująca czerwona zaraza.
Cytować
 
 
0 #2 andrzej 2017-01-01 14:37
Wnioski poprawne, ale z gramatyką na bakier ...
Cytować
 
 
+2 #1 jaro 2016-12-31 22:03
Nierozumkem postepowania wladz warszawy z jednej strony chca pomoc Poloni z drugiej dwa lata I zadnej decyzji.... jezeli miasto niema pieniedzy na sport to musi sobie zdwac sprawe ze nicht niezaiwestuje pieniedzy bez mozliwodci zarobku .... to chyba logiczne ...nierobienie niczego doprowadzi do upadku klubu ... wiec albo jest to celowa robota zeby doprowadzic do upadku I potem wybudowac jakies osiedle...
albo totalna biurokracja...
Tak naprawde w Warszaie niema nic oprucz legi a to z okolicami 3 mil ludzi I zadnych perspektyw dla lodych ludzi bo legia to 90 procent zagranicznych zawodnikow I pare polskich gwiazd ...miejscowi pszy tym ukladzie musza wyjedzac do innych miast zeby zaistniec... pozatym w stlicy polski nic niema nawet hali a stadion narodowy to jest narodowy a nie warszawski ...
MIASTO Z 4 RAZY WIEKSZYM BUDRZETEM NIZ KRAKOW NIEMA NIC Poza jednym klubem I NIC KU TEMU NIEROBI TO WSTYD.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje