Jerzy Engel: Nic nie robimy na skróty

Dyrektor sportowy Polonii Jerzy Engel junior opowiedział o planach rozwoju stołecznego klubu i jego problemach. Zachęcamy do lektury!

Zacznijmy od rundy jesiennej sezonu 2015-16. Czy spodziewał się pan, że Polonii po głośnych letnich wzmocnieniach będzie lepiej szło w III lidze łódzko-mazowieckiej?
Nie spodziewałem się, że Polonii będzie lepiej szło, a raczej nie spodziewałem się, że będzie tak dobrze szło innym. Polonia zrobiła postęp względem jesieni z sezonu 14-15. Zakładaliśmy zdobycie 35 punktów, co według naszych przewidywań miało być wystarczające do zajmowania pozycji lidera. Zdobyliśmy 30 punktów, trochę poniżej tego celu. Nie da się ukryć, że kilka wpadek ten zespół miał. Nie spodziewaliśmy się jednak, że takie zespoły jak Sokół Aleksandrów Łódzki czy Lechia Tomaszów Mazowiecki pokażą się z tak dobrej strony. Nic na to nie wskazywało. Reorganizacja spowodowała, że w wielu mniejszych miastach zmobilizowano się do walki w III lidze i uchronienie się przed spadkiem do zmarginalizowanej IV ligi. W pierwszej rundzie trochę niedoszacowaliśmy przeciwników. Jeżeli chodzi o nasz zespół to trzeba powiedzieć, że rozwija się zgodnie z planem. Trochę szyki pokrzyżowały nam kontuzje, musieliśmy dokonać kilku przetasowań w drużynie, co nam nie najlepiej wyszło. W piłce nożnej nie da się wszystkiego przewidzieć – to nie jest sport indywidualny. Poprawiliśmy się względem zeszłego sezonu, jednak rywale także mogą to o sobie powiedzieć. Teraz w III lidze toczy się ogromna walka, nie tyle o awans, co po prostu o utrzymanie się.

Na początku przerwy zimowej pojawiły się pogłoski o głośnych powrotach do Polonii. Ostatecznie zabrakło jednak transferów rozbudzających wyobraźnię, a stołeczny klub nie szalał na rynku.
Transfery to bardzo trudna sprawa. To nie jest tak, że nazwiska grają. Budując zespół, trzeba go wzmacniać wedle myśli trenera, który zna go najlepiej. Jesteśmy zadowoleni z zimowych transferów, ponieważ właśnie takich piłkarzy potrzebowaliśmy. Szabat i Wiśniewski dodają jakości, której momentami nam brakowało w poprzedniej rundzie. Zwiększyliśmy rywalizację na niektórych pozycjach. Młodzi zawodnicy, którzy doszli zimą, są bardzo pożyteczni. Sokół Aleksandrów Łódzki ściągnął głośne nazwiska, ale zaliczył falstart. To nie jest tak, że CV zawodnika ma znaczenie w rywalizacji sportowej. Wielu zawodników, którzy są u schyłku bogatej kariery, odnalazłoby się w takim klubie jak Polonia Warszawa. Mamy stadion, kibiców, budżet – to fajne miejsce, żeby pograć w piłkę. III liga nie jest jednak łatwa i trzeba w niej w każdym meczu walczyć. Wielu zawodników obudziło się z ręką w nocniku, kiedy zorientowali się, że gra na tym poziomie wcale nie jest łatwa. Nasza filozofia jest taka, żeby sprowadzać do klubu byłych piłkarzy Polonii. Część z nich gra jednak za granicą lub w ekstraklasie czy pierwszej lidze, więc ich powrót na ten moment nie wchodzi w grę. Mamy z nimi stały kontakt i mogę powiedzieć, że są zainteresowani ponownymi występami w Polonii. To nie jest realne, żeby do III ligi ściągnąć zawodnika, który obecnie gra w ekstraklasie lub I lidze. Jeżeli będziemy w II lidze to będzie nam zdecydowanie łatwiej. Pozyskaliśmy najlepszego strzelca III ligi Mariusza Marczaka oraz Piotra Kosiorowskiego i Rafała Kośca, którzy ostatnio grali na zapleczu ekstraklasy. Na dłuższą metę w maratonie ligowym zespół jest ważniejszy niż indywidualności.    

Można więc powiedzieć, że każdy awans Polonii ułatwiłby pracę wszystkim w Polonii – od działaczy po sztab trenerski?
Oczywiście, że tak. Zdajemy sobie sprawę, że to samonapędzający się mechanizm. Wiadomo, że jak wejdziemy na poziom centralny to nasza pozycja zyska większe uznanie wśród kibiców, sponsorów, ale i nowych piłkarzy. Najtrudniejsze są pierwsze kroki. Obecny jest szczególnie trudny z uwagi na reorganizację. Nie chcemy robić niczego na skróty. Mieliśmy debatę wewnątrz klubu nt. jak Polonia ma odbudować swoją potęgę. Postanowiliśmy to robić we właściwy, książkowy sposób. W tej chwili jesteśmy czołową III-ligową drużyną i walczymy o awans do II ligi. Było w historii polskiej piłki sporo motywów, prób, aby z III ligi błyskawicznie przenieść się do wyższej klasy rozgrywkowej. Zwykle kończyło się to źle, ponieważ taki sposób budowania drużyny nie trzyma się kupy. Nie chcemy powielić błędów poprzedników, nie chcemy zadłużać Polonii. Jesteśmy spółką akcyjną od ponad roku, więc posiadamy zupełnie inną osobowością prawną, jesteśmy innym partnerem w rozmowach ze sponsorami. Wcześniej klub działał jako stowarzyszenie, a jeszcze wcześniej jako spółka niepewna finansowo. Polonia nie jest w rękach jednego właściciela – jak to było kiedyś.

Nazwa Polonii pojawia się medialnych doniesieniach przy wycofaniu niemal każdego klubu z wyższej ligi. Jest coś na rzeczy czy są to jedynie plotki niepolegające na prawdzie?
Nie ma takiej opcji. Trzeba pamiętać, że nasz klub nigdy nie spadł do IV ligi. Polonia została wycofana z rozgrywek przez właściciela, więc niestety niejako odpowiada za tę decyzję. Drugi raz, kiedy klub zbankrutował, można było go uratować. Polonia została z miejsca wycofana, a tę sytuację dało się inaczej rozwiązać. Jeżeli Polski Związek Piłki Nożnej lub Ekstraklasa zdecydowałyby się przyznać Polonii dziką kartę to bylibyśmy bardzo szczęśliwi. Klub oparty jest na pewnych wartościach romantycznych, więc nie planujemy wykupywania licencji od nikogo. Pospolite ruszenie kibiców utrzymało Polonię w pierwszym roku po tych problemach. Przyjaciół poznaje się w biedzie. Polonia doskonale wie na kogo może liczyć, a na kogo nie. Dzisiaj nic nie robimy na skróty.

Jak wygląda kwestia praw do herbu Polonii?

Logo, którego używamy, to jest stary znak Polonii. Klub posiada wiele herbów historycznych. Logo ze złotymi kłosami, które niedawno było licytowane, zostało stworzone za czasów prezesa Raneckiego lub Wojciechowskiego. Polonia ma swój herb. Nazwa Czarne Koszule jest zastrzeżona i masa innych rzeczy. Są to próby odzyskania pieniędzy przez komornika, które nas nie interesują.

Sport kwalifikowany nie ma łatwego życia w Warszawie. Polonia może chyba to potwierdzić.
W mniejszych ośrodkach łatwiej o wsparcie miasta. Dobrym przykładem są Siedlce, gdzie mały klub w ciągu kilku sezonów doszedł na poziom I ligi przy ogromnym wsparciu samorządowym. Nie mamy możliwości, aby budować budżet w ten sposób, jak czynią to inne zespoły. Nie mamy wsparcia od władz miejskich. Miasto stołeczne Warszawa wspiera jeden klub poprzez infrastrukturę. Chwała miastu za to, ale naszym zdaniem taki sam ruch powinien wykazać w kierunku drugiego klubu. Tak naprawdę w Warszawie są dwa wiodące kluby – Polonia i Legia. Czujemy, że nie mamy takiego wsparcia jak kluby z Radomia, Aleksandrowa Łódzkiego czy Tomaszowa Mazowieckiego. Warszawa wspiera sport młodzieżowy, a jeżeli chodzi o sport seniorski to musi on sobie radzić sam. Mamy nadzieję, że miasto da nam możliwość modernizacji stadionu, który potrzebuje gruntownej renowacji. Jeszcze 10 lat temu obiekt nie odstawał przesadnie od konkurencji, ale obecnie samo tworzenie piłkarskiego widowiska wymaga zmian. Idąc planem długoterminowym chcemy przywrócić Polonię do ekstraklasy, ale jednocześnie zmodernizować stadion. Nawet Most Łazienkowski doczekał się remontu, więc może i stadion Polonii będzie odnowiony.

Oby nie trzeba było czekać na podpalenie stadionu, jak w przypadku Mostu Łazienkowskiego.
Z tego co wiem są inwestorzy, którzy są w stanie wyremontować stadion za prywatne pieniądze. W pewnym momencie miasto dało do zrozumienia, że jest niemal niemożliwe, aby odnowić obiekt ze środków miejskich. Każdy stadion piłkarski jest oczywiście w pewien sposób finansowany z budżetu samorządowego. Najtrudniejszy krok został wykonany.

Wśród stołecznych klubów można usłyszeć częste narzekania na sposób pracy Legii, który rozpycha się łokciami i przejmuje najzdolniejszych piłkarzy z mniejszych klubów. Jak idzie Polonii rywalizacja o młodych chłopaków w Warszawie?
Dużo nas kosztowało to, że nie mieliśmy okazji współpracy z fajnymi zawodnikami, którzy zostali wcześniej sprzedani. Dwóch pojechało do Niemiec, zaś jeden faktycznie trafił do Legii Warszawa. Mam duże doświadczenie w pracy z młodymi zawodnikami. Wielu z nich prowadziłem w wieku juniorskim, a później byli reprezentantami Polski. Właściwe przejście do piłki seniorskiej nie ma nic wspólnego z tym, która drużyna rozpycha się łokciami. Każda przypadek jest inny. W przerwie zimowej nie mieliśmy problemów z pozyskaniem dwóch młodzieżowców, ponieważ trafiliśmy do ich serc. Obu obserwowaliśmy przez dłuższy czas i przekonaliśmy ich rozsądnymi argumentami. Jeżeli chodzi o Wierzbowskiego to wpadł nam w oko już dawno i uważamy, że jest to duży talent, który będzie błyszczał w niedalekiej przyszłości. Legia ściąga do pierwszej drużyny zawodników z całego świata. Często nie patrzy pod latarnię, gdzie bywa najciemniej. W rezerwach Legii jest wielu utalentowanych zawodników, którzy nie mają wstępu do pierwszej drużyny. My szukamy zawodników, którzy mogą nam pomóc w III lidze, a później będą mieli okazję budować swoją karierę, pokonując kolejne szczeble. Mamy z Legią inny target, ponieważ klub z Łazienkowskiej szuka piłkarzy pod kątem ekstraklasy.

Zdolnych piłkarzy na Mazowszu nie brakowało i nie brakuje. Problemy Polonii sprzed kilku lat dały szansę innym zespołom, teraz na kłopotach Dolcanu – jak źle to nie brzmi – mogą kapitał ugrać lokalni konkurenci.

 

Nasza filozofia jest taka, żeby stawiać na chłopaków z Mazowsza. Świat obecnie jest mały, więc nie jest problemem, żeby piłkarz spakował się i pojechał gdzieś dalej. Nie myślimy w ten sposób, żeby zagospodarować jakąś niszę. Nie planujemy dokonywać ruchów ilościowych, a jedynie jakościowe. Zimą pozyskaliśmy dwóch piłkarzy, którzy posiadali ważne kontrakty, jeden z nich był nawet kapitanem w poprzedniej drużynie. Trzech zawodników z Dolcanu chcieliśmy mieć w Polonii, jednak wszyscy poszli do ekstraklasy lub I ligi.

W jakich nastrojach będzie Polonia w czerwcu?
Mam nadzieję, że będą one dobre. Awans jest u nas hasłem i będzie on aktualny rok w rok w każdej lidze. Nie zawsze uda się go osiągnąć, ale zawsze będzie to cel. Jeżeli nie uda się w tym sezonie awansować, to w przyszłym będzie już łatwiej, bo wtedy będzie automatyczna promocja do II ligi. Nasi ligowi rywale postarali się zimą o głośne transfery. My nie jesteśmy faworytem, ale walczymy o awans. Zobaczymy w czerwcu czy nam się uda osiągnąć ten cel.


Rozmawiał: Kamil SULEJ

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje