Cud dwa razy się nie zdarza. Legia z Pucharem Polski

Arka Gdynia nie powtórzyła sensacyjnego osiągnięcia z poprzedniego sezonu. W finale Pucharu Polski zespół prowadzony przez trenera Leszka Ojrzyńskiego przegrał z Legią Warszawa. W środowe popołudnie na PGE Narodowym triumfowała drużyna lepsza pod każdym względem.

Przed rokiem dośrodkowanie z lewego skrzydła autorstwa Adama Marciniaka trafiło na głowę Rafała Siemaszki, który pokonał źle interweniującego bramkarza Lecha Poznań. Teraz podobna wrzutka Marciniaka wylądowała wprost w rękach Radosława Cierzniaka. Te sytuacje w pewien sposób obrazują różnice pomiędzy finałami: Arka miała znacznie mniej szczęścia niż 12 miesięcy temu, a przede wszystkim trafiła na rywala, który potrafił bezlitośnie wykorzystać jej słabe strony.

Plan trenera Ojrzyńskiego na środowy mecz szybko legł w gruzach. Bramka zdobyta przez Jarosława Niezgodę już w 12 minucie gry przekreśliła nadzieje zespołu z Gdyni na jak najdłuższe utrzymanie wyniku 0:0, a następnie zadanie decydujących ciosów coraz bardziej zdenerwowanemu faworytowi. W poprzednim sezonie ten patent sprawdził się z Kolejorzem, tym razem nie dała nabrać się Legia.

Stołeczna drużyna zdominowała Arkę. Legia od pierwszej do ostatniej minuty w pełni kontrolowała przebieg wydarzeń na PGE Narodowym, dzięki czemu jej wygrana właściwie ani przez moment nie była zagrożona. Należy podkreślić, że ekipa Deana Klafuricia wcale nie zagrała wybitnego spotkania – po prostu dwa gole strzelone w niespełna pół godziny dały jej niesamowity komfort, z którego później umiejętnie korzystała. Praktycznie przez cały mecz Legia grała w piłkę, zaś Arka za nią biegała. Tylko tyle i aż tyle.

Żółto-niebiescy długimi fragmentami byli w Warszawie bezradni. Ich jedynym sposobem na zmuszenie do wysiłku Cierzniaka były uderzenia z dystansu. W końcówce powodzenie przyniósł jeden z dalekich wyrzutów z autu w pole karne. To jednak zbyt mało, by sięgnąć po Puchar Polski.

Potwierdziło się, że postawy w lidze i rozgrywkach pucharowych nie da się zupełnie oddzielić. Zawodząca od kilku tygodni w Lotto Ekstraklasie Arka nagle nie wzniosła się na wyżyny możliwości. Z kolei łapiąca ostatnio wiatr w żagle Legia potwierdziła, że na finiszu sezonu jest poważnym kandydatem do dubletu.

02.05.18, 16:00 - Warszawa
Finał Pucharu Polski: Arka Gdynia - Legia Warszawa 1:2 (0:2)
Bramki: Dawid Sołdecki 90 - Jarosław Niezgoda 12, Cafu 29 
Arka: 1. Pavels Steinbors - 33. Damian Zbozień, 29. Michał Marcjanik, 28. Frederik Helstrup, 23. Marcin Warcholak - 8. Marcus Vinicius, 4. Dawid Sołdecki, 90. Andrij Bohdanow (46, 13. Grzegorz Piesio), 14. Michał Nalepa (73, 17. Adam Marciniak), 10. Mateusz Szwoch - 22. Maciej Jankowski (46, 11. Rafał Siemaszko)
Legia: 33. Radosław Cierzniak - 20. Marko Vesović, 44. William Remy, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hlousek - 18. Michał Kucharczyk (90, 9. Eduardo da Silva), 7. Domagoj Antolić, 6. Chris Philipps, 32. Miroslav Radović (66, 53. Sebastian Szymański), 26. Cafu - 11. Jarosław Niezgoda (74, 22. Kasper Hamalainen)

Żółta kartka: Nalepa
Czerwona kartka: Grzegorz Piesio (71, za brutalny faul)

 

Z PGE Narodowego,
Konrad WITKOWSKI

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje