Legia zdemolowała Górnika

Piłkarze Legii Warszawa bawią się w najlepsze. Po zwycięstwach nad Lechem Poznań, Wisłą Kraków, Widzewem Łódź i Arką Gdynia, wicemistrzowie Polski rozjechali przed własną publicznością Górnika Zabrze 5:1. Drużyna Aleksandara Vukovicia była lepsza od rywali pod każdym względem.

Pierwsza połowa wcale nie zapowiadała takiej demolki, jaką legioniści urządzili po 90 minutach. Przez 45 minut Górnik był w zasadzie równorzędnym rywalem dla wicemistrzów Polski i gdyby zabrzanie wykorzystali jeden moment, kiedy warszawska defensywa się zagapiła, to mogliby postawić na spokojne "murowanie" bramki i dowiezienie pozytywnego wyniku. Kamil Zapolnik trafił jednak prosto w Radosława Majeckiego.

Legia nabierała powoli rozpędu. W pierwszej połowie gospodarze strzelili jednego gola za sprawą Pawła Wszołka, któremu nieco przez przypadek pomógł Paweł Bochniewicz. Piłka przeszła po nodze obrońcy Górnika i wylądowała w siatce.

Po zmianie stron ekipa Vukovicia szybko wrzuciła wyższy bieg i w dziesięć minut zdemolowała rywala. Najpierw znowu w głównej roli wystąpił Bochniewicz, który zmienił tor lotu piłki po zagraniu Artura Jędrzejczyka i zmylił Martina Chudego. Chwilę później Luquinhas dograł na pustą bramkę do Wszołka, a ten dopełnił formalności. Kibice nie zdążyli jeszcze usiąść na miejscach, a legioniści wyprowadzili kolejny cios. Tym razem na listę strzelców wpisał się Arvydas Novikovas, który wykończył koronkową akcję warszawskiej ekipy, a pięć minut później wynik ustalił Jarosław Niezgoda po podaniu Wszołka.

Zabrzanie odpowiedzieli dwa razy, ale sędzia Mariusz Złotek jednego gola nie uznał, dopatrując się słusznie pozycji spalonej po interwencji VAR. Rozmiary porażki zmniejszył Przemysław Wiśniewski, który wykorzystał niezdecydowanie warszawskiej defensywy i strzelił honorowego gola dla Górnika.

Legia się rozpędziła, a duży w tym udział ma świetna dyspozycja Wszołka, który wraca do najwyższej dyspozycji. Skutecznością błyszczy Niezgoda, bardzo dobrze za jego plecami odnajduje się Luquinhas, a Novikovas coraz bardziej zaczyna przypominać zawodnika, który kilka miesięcy temu błyszczał w Jagiellonii. Wydaje się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku.

Trener Vuković po raz kolejny mógł dać okazję wykazać się młodzieżowcom. Majecki i Michał Karbownik mają pewne miejsce w składzie, ale coraz odważniej do drużyny pukają pozostali juniorzy. Dzisiaj szkoleniowiec dał szanse wykazać się Maciejowi Rosołkowi i Kacprowi Kostorzowi, dla którego był to debiut w Ekstraklasie. Pierwszy miał nawet dobrą szansę, aby jeszcze bardziej upokorzyć Górnika, ale minimalnie się pomylił.

Wicemistrzowie Polski umocnili się na pozycji lidera. Legia zagrała skutecznie, ale też widowiskowo. Warszawianie dążyli do jak najwyższego zwycięstwa, bawili się piłką, cierpliwie rozgrywali akcje i demolowali Górnika. W Zabrzu czas najwyższy bić na alarm, bo na grę zespołu Brosza patrzy się coraz trudniej. Jak dużo cierpliwości mają jeszcze władze Górnika w stosunku do szkoleniowca? Zabrzanie po raz ostatni wygrali w Ekstraklasie jeszcze w wakacje...

 

pgol, PilkaNozna.pl

Dodaj komentarz


Dodatkowe informacje